|
|
Nad Jeziorem Rożnowskim..
czwartek, 03 maj 2012, 22:19
|
Takie spotkania mobilizują do działania.
Podziwiam moją przyjaciółkę, cały czas ma pod górę. Teraz synka przed operacją, a energia jej nie opuszcza. Zresztą maluch też na pełnym uśmiechu. Znów pogadałyśmy jak za dawnych dobrych czasów. Znów przemyśłałam co trzeba w oddali. Teraz tylko zrealizować. Dla wzmocnienia tych pozytywnyc emocji dzisiaj rozmawiałm z G ( i znów umówwiliśmy się na piwo). Już nie pamiętam, który to raz z kolei i nic nie wychodzi ale tez zawsze mamy o czym porozmawiać. Trzeba się wreszcie wybrać i pogadać f2f. Dla podwójnego wzmonienia jutro nie mam zamiaru siedzieć w domu... uciekam... na kilka dni... bo tego potrzebuję. Wyłączyć telefon... nie odbierać wiadomości... pobyć w doborowym towarzystwie jak za dawnych dobrych czasów. Chyba się powtarzam... ale coś w tym musi być.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
niedziela, 29 kwiecień 2012, 20:51
|
Żal... naprawdę żałosne.,..
siedzę przed komputerem... otwieram kolejne piwo,, i zastanawiam się nad sobą...
ostatecznie ... żal...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
wtorek, 24 kwiecień 2012, 15:56
|
Pomieszanie z poplątaniem...
Nic wiele się dzisiaj nie napracowałam, a zmęczona jestem jak po 20 godzinach pracy fizycznej. Jeszcze tylko ostatnie godziny korepetycji i o 19 mogę zacząć odpoczywanie... |
|
Komentarzy:
1
|
|
piątek, 20 kwiecień 2012, 22:23
|
... żal mi znajomości, które zacierają się bez śladu, które zanikają mimo moich prób utrzymywania...
Żal... bo wiążą się ze wspomnieniami... tylko czy warto walczyć na siłę, z góry zakładając, że walka odbywa się z mojej strony?
|
|
Komentarzy:
0
|
|
piątek, 13 kwiecień 2012, 21:59
|
Trzynastego w piątek….
Zaczęło się pechowo… bo jakieś dziwne objazdy, blokady drogi i nieuprzejmość kierowców (mężczyzn) „ bo jedzie baba” spowodowały moje opóźnienie do pracy. Całe szczęście mogłam liczyć na J.N. i obeszło się bezboleśnie.
Jak już oduczyłam 10 godzin i czułam się jak dętka dopiero zaczęło się „dziać” ; )
Maturzysta odwołal korepetycje, skróciły się zajęcia i miłe popołudnie dopiero się rozpoczęło. A kto by się spodziewał. Wybrałam się z koleżanką na „chodzone zakupy” tzn takie, że chodziłyśmy i nic nie kupiłyśmy. I kasa została. Kolejny etap wieczoru to pierwszy zabieg fotodepilacji… napierw poszukiwania tajemniczego numeru ul. Długosza 19… Minęłyśmy dwa razy jakąś ruderę z tym numerem i tutaj był pierwszy krok zawahania… Tam się nie wybierzemy… No nic… znaleźć miejsce parkingowe graniczyło z cudem.. więc trzeba było złamać jakiś zakaz (niech się dzieje co chce). Podchodzimy pod drzwi, pięknie wypisywane, przeszklone… a za nimi czterech chłopa… w tył zwrot i zwiewamy czy wchodzimy… Wchodzimy. „Ależ zapraszamy, proszę usiąść”.. No to katastrofa, który z nich wykonuje zabiegi?!?!?!?!?!?!?! No i głupawa… zaczęłyśmy sobie wyobrażać co trzeba, nie obeszło się bez komentarzy „Ja tu sama nie zostaję”, Ten duży to mnie przeraża”, Po co ich aż czterech? Jeden robi co swoje a trzech trzyma”… Jak się nakręciłyśmy to nasze.. Wyszli panowie,a z gabinetu zabiegowego wyszła sympatyczna młoda dziewczyna i zaprosiła nas do wypełnienia formularza. Tym bardziej się nie mogłyśmy powstrzymać od głupawki. Sympatycznie się skończyło,, zabieg bezbolesny (da się wytrzymać) i okazało się, że dwóch tych Panów to właściciele… no to żeśmy zrobiły wejście… nie ma co…
Pozytywny akcent ciężkiego tygodnia..
apropo jutro do pracy i cała noc na imprezie osiemnastkowej siostry...
|
|
Komentarzy:
1
|
|
niedziela, 08 kwiecień 2012, 22:12
|
Mocno przereklamowane...
mocno przejedzone....
mocno nie takie...
Święta Wielkanocne...
:(:( |
|
Komentarzy:
0
|